piątek, 5 marca 2010

Każdy nowy dzień, przynosi nowe wkurwienie,
Zawsze tłumię je w sobie, z nikim go nie dzielę,
Czasem kurewsko ciężko, lecz nic nikomu nie mówię,
Niekiedy stojąc przed lustrem, spoglądam w oczy przepełnione bólem,
Wtedy ruszam przed siebie, poszukuje zmęczenia,
Ono przynosi ulgę, zapomnieć pozwala cierpienia,

Ja jestem z tych głupich ludzi, co myślą czasem o innych,
Zysków to nie przynosi i jestem sobie sam winny,
Cały czas myślę sobie, czemu nie mogę inaczej,
Czemu mnie cosik boli, gdy widzę kobietę co płacze,
Nie znoszę widoku cierpienia, przemoc mnie kurwa obrzydza,
I kiedy patrzę dokoła, to wręcz chce mnie się rzygać,

Gdzie się podziała radość, gdzie śmiech co kiedyś rozbrzmiewał,
Czy w świecie na gram szczęścia, przypada tona cierpienia,
Czy nawet poezja gdy pisze, nie może być trochę weselsza,
Czy rym musi iść z uczuć, a te muszą iść z serca,
Przecież w ten sposób to życie, traci swój cały sens, polot,
Żyję więc ciągle w nadzieji, że znikną uczucia co bolą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz