Różne
Ani chwili nie kłamałem, choć mi nie wierzyłaś,
Chociaż bardzo się starałem, Ty mnie odrzuciłaś,
Twoja zazdrość nas zniszczyła, choć tego nie chciałem,
Lecz dobrze się stało że prawdziwą Cię poznałem.
__________________________________________
Twe oczy, tak głębokie,
Niczym dwa górskie jeziora,
Twe włosy jak noc czarne,
Choć południowa jest pora,
Twój uśmiech, tak jaśniutki,
Jak białe śniegu płatki,
A moja miłość do Ciebie,
Ogromna gdy ściągasz szmatki,
I chociaż ubrania drzemy,
Bardzo się w trawie brudzimy,
A kiedy mnie kończysz tarmosić,
To prawda że tracę swe siły,
I chociaż w mym łożu sypiasz,
I kapcie gryziesz codziennie,
I nawet gazetę obsikasz,
To w życiu bez Ciebie jest smętnie,
Brakuje mi twego szczekania,
Brakuje budzenia o świcie,
Brak mi podartego prania,
Lecz takie bez pieska jest życie.
__________________________________
Zbierzcie się wkoło huncwoty,
I zdrowie wypijcie ślicznoty.
Wyzwoliła śmierci, tysiąc ostrz wkoło,
I spuściła je na wrogie nam sioło.
Ref.
Hej! To za Banshee słodką jak miód,
Hej za żołnierzy i ofiar, co w bród.
Brama zniszczona, ogień hula wszędzie,
Miasto jest nasze, a sława twa będzie.
2.
Prawda, że długo ślęczylim,
Lecz wódki mimo to, nie dopilim.
A Blane mocarny, podniósł swą dupę
I flaszkę wypił i zrobił se kupę.
Ref.
Hej! To za Barda co w mózgu ma strupy!
Hej! Za kobiety oraz ich dupy!
Przez bramę kroczym, trupy leżą wszędzie,
Miasto jest nasze, Kobieta twa będzie.
Hej! To za Barda co nam zwiększył obroty,
Hej! To za Banshee i wina gar złoty.
Bramę naprawim, będzie pięknie wszędzie,
Już miasto jest nasze, Bard szczęśliwy będzie.
____________________________________
Jak se wszedłem do Bartera,
To trafiła mnie cholera,
Temat stoi na temacie,
Czy wy przyzwoitość macie?
Po co wam pięć razy "kupię",
Skoro większość ma to w dupie,
Czy nie starczy wam mniej działów?
Kupię, oddam, przyjmę, sprzedam,
To wystarczy wam na teraz,
Masz ofertę dziś handlową,
Rusz człowieku trochę głową,
Nie twórz nowych wciąż tematów,
One nie potrzebne światu,
I się nam bałagan robi,
Nic nie znajdziesz choć się głowisz,
Chce coś kupić, lecz nie zdołam,
Bo tematów liczba spora,
A mnie się w nich szukać nie chce,
Z resztą i oferty kiepskie,
Chcecie działów swoich?
Bierzcie, lecz zróbcie jak w Askalonie,
Albo sklepik w ślicznej stronie,
Albo rynek na nim działy,
By się smaki nie mieszały,
Albo zbierzcie choć do kupy,
Wszystkie, kupię, sprzedam buty,
I sortujcie te oferty,
Te tamtędy, te owędy,
Mam nadzieję że pojmiecie,
Nim zginiecie w śmieci świecie.
_____________________________________________
Oddycham,
Żyjąc idę przed siebie,
I dobrze wiem,
Że życia nie zjebię,
Będę walczyć o swoje,
Nie poddam się dzisiaj,
Nikt nigdy nie powie,
Bez celu oddychasz,
To życie jest moje,
Niewielu powtórzy,
Że idzie bez strachu,
Do celu po burzy,
Chociażby pioruny,
Waliły tu wszędzie,
Cel jasny przede mną,
On zawsze tam będzie,
Dźwięki,
Słowa,
Rymy,
Kartka,
Dźwięki rozbrzmiewają co dzień w mojej duszy,
Słowa wypowiadam, kogoś to poruszy,
Rymy to uczucia z serca wciąż płynące,
Kartka jest mym głosem, głosi moje wzorce,
Wychodzę z mieszkania,
Spoglądam na świat,
A za pierwszym rogiem,
Brata bije brat,
Ten wyścig do władzy,
Niszczy dobrych ludzi,
Chciałby krajem władać,
A strach w bliskich budzi,
Kobietę rozkochał,
A teraz ją bije,
Zamiast dziecko wychowywać,
W melinach wciąż pije,
Ojciec w wojnie zginął,
On matkę okrada,
Brat ma dobrą pracę,
On brata napada,
Szczur ten inne szczury gnoi,
Chciałby zostać panem domu,
Kot mu nie pozwoli,
Człowiek jest nad kotem,
Nad człowiekiem bóg,
A w takiej hierarchii,
Szczura kopnął but,
Ja nie poddam się,
Choremu systemowi,
Będę dążył do szczęścia,
Nie by się obłowić,
Władza nie potrzebna,
Jestem zbyt leniwy,
Leżąc z kobietą,
Czuję się szczęśliwy,
Gdy podążam przed siebie,
Wolność wokół czuję,
Nie chcę tego zbytnio zmieniać,
Więc tak żyć planuję,
Chcę być całkowicie wolny,
Uniezależniony,
Wokół siebie poczuć szczęście,
I się nie narobić,
Odrzućcie błędne poglądy,
Obalcie dyktatorskie rządy,
Wprowadźmy ruch równości społecznej,
Tak by nasze dzieci,
Mogły żyć bezpieczniej,
Teraz opowiem wam o marzeniach,
Dla których oddycham,
Wiele w nich nie zmieniam,
I tylko w czasie dorastania,
Zmieniają się szczegóły,
Lecz idea jest ta sama,
Przed sobą widzę,
Wielkie tłumy ludzi,
Każdy z nich,
Swoją broń odrzucił,
Teraz wszyscy stoją,
Radośni w szeregu,
Jeden życie da za wszystkich,
Wszyscy oddadzą za niego,
Lecz poświęceń takich,
Nikt żądać nie będzie,
Każdy pracuje dla innych,
Lepiej będzie wszędzie,
Wszędzie tu panują,
Uprzejmość, życzliwość,
Lecz w dzisiejszym świecie,
Te marzenia giną,
Walczmy więc o swoje,
Spełniajmy marzenia,
Może kiedyś w świecie,
Zabraknie cierpienia.
_______________________________________
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz