piątek, 5 marca 2010

Samotność jest moją kochanką, smutek mym przyjacielem, walka to moja dusza!!!
A gdzie są inni przyjaciele???
Są tam gdzie mało kto dociera.
Gdzie chowam prawdziwe uczucia.
Są w mym sercu ci wszyscy którym prawdziwie dziś ufam.
Lecz gdyby któryś mnie zdradził i serce zatruł me bólem.
Ja ból zmienię w paliwo, a zdrajce zniszczę, uduszę.
I wrócę do reszty się bawić, świętować moje zwycięstwo,
o zdrajcy szybko zapomnę, wspomnienie uleci gdzieś w niebo.

Niczym ptak wielki i w nocy koronie,
Wzlatuje anioł ku nieba przestworzom,
Z tęsknoty za Nią, słone łzy uronię,
Gdy wróci, radości wrota się otworzą,

Przez chmury wznosi się ku niebu,
Czarne jej skrzydła, księżyc przesłaniają,
Ludzie się boją, że ich mrok pochłonie,
„To anioł śmierci, leci” powiadają,

Gdy wzniesie się już ponad chmury,
I gdy sklepienia dotknie niebieskiego,
Jej oczy, niczym gwiazdy świecą,
Na świecie nie ma nic już wspanialszego,

Jej włosy niczym noc najczerńsza,
I delikatne jak poranne mgiełki,
Gdy twarz w nie wtulam czuję się tak błogo,
Odchodzą w dal, me wszelkie lęki,

Jej dłonie, pierś mą dotykają,
A pocałunki pełne są miłości,
Jej ciało, posąg doskonały,
Twarzy nie niszczą żadne bruzdy złości,

Jej słowa leczą wszystkie smutki,
Gdy trzeba oddam za nią życie,
Jej szczęście dla mnie najważniejsze,
Jej uśmiech widzieć chcę o świcie.


Leże w ciemności,
Wokół mój pokój,
Wszędzie już noc,
Czuję tu spokój,
Leże i patrzę,
Światła za oknem,
Chciałbym je chwycić,
One tak ulotne,
Patrzę i widzę,
Minione lata,
Jestem sam w domu,
Wspomnienie powraca,
Czuję dokoła,
Wiele przestrzeni,
To moje ścieżki,
Ich nic już nie zmieni,
Minione wybory,
I ich konsekwencje,
Czuję w tej chwili,
Niż zwykle ich więcej,
Miło mi się robi,
Powoli zasypiam,
Dobranoc wam wszystkim,
W innym świecie znikam.
Wszystko przemija,
Na tym szarym świecie,
Wszystko niszczeje,
Dobrze o tym wiecie,
Odchodzą rzeczy,
Tak dobrze nam znane,
Przychodzą nowe,
Nie zawsze lubiane,
Wszystko na tym świecie,
Ma trzy swoje chwile,
Stworzenie, zniszczenie,
Istnienie nie miłe,
Czasem chcesz ratować,
Lecz się nie udaje,
Przedłużasz agonie,
A gdy rano wstajesz,
Masz jeszcze nadzieję,
Że w dobrym jest stanie,
To z czym żyłeś lata,
Nicością się stanie.
Każdy nowy dzień, przynosi nowe wkurwienie,
Zawsze tłumię je w sobie, z nikim go nie dzielę,
Czasem kurewsko ciężko, lecz nic nikomu nie mówię,
Niekiedy stojąc przed lustrem, spoglądam w oczy przepełnione bólem,
Wtedy ruszam przed siebie, poszukuje zmęczenia,
Ono przynosi ulgę, zapomnieć pozwala cierpienia,

Ja jestem z tych głupich ludzi, co myślą czasem o innych,
Zysków to nie przynosi i jestem sobie sam winny,
Cały czas myślę sobie, czemu nie mogę inaczej,
Czemu mnie cosik boli, gdy widzę kobietę co płacze,
Nie znoszę widoku cierpienia, przemoc mnie kurwa obrzydza,
I kiedy patrzę dokoła, to wręcz chce mnie się rzygać,

Gdzie się podziała radość, gdzie śmiech co kiedyś rozbrzmiewał,
Czy w świecie na gram szczęścia, przypada tona cierpienia,
Czy nawet poezja gdy pisze, nie może być trochę weselsza,
Czy rym musi iść z uczuć, a te muszą iść z serca,
Przecież w ten sposób to życie, traci swój cały sens, polot,
Żyję więc ciągle w nadzieji, że znikną uczucia co bolą.
Spokój i cisza,
To, to czego pragnę,
Zastanawiam się,
Czy je dziś odnajdę,
Gdzieś w głowie,
Kłębią się marzenia,
Co dzień swoim życiem,
Dążę do spełnienia,
Małe kroki do celu,
Pokonam tę drogę,
Jeśli kogoś spotkam,
Jemu też pomogę,

Warto mieć przyjaciół,
Nie iść wciąż samotnie,
Nie każdy ma szczęście,
Niejeden się potknie,
A jeśli zabraknie,
Wtedy sił do życia,
To skona na drodze,
Wielu takich zdycha,

Co dzień wokół hałas,
Co dzień walczyć muszę,
Nie mogę odpocząć,
Po świecie się włóczę,

Tylko spokój, cisza,
Wewnątrz mnie się czają,
Tłumią me uczucia,
Przetrwać pozwalają,

Nigdy nie skrzywdzicie mnie,
Nigdy nie poddam wam się,
Swoich zasad będę strzec,
To wiedz,

Tak cicho jest wszędzie,
Naokoło spokój,
Czy ja ciągle żyję,
Ty u mego boku.





Inspiracja Nothing Else Matters - Metallica
Sen,
Młodszy brat śmierci,
Dający odpoczynek,
Pokazujący marzenia,
Cud i upominek,
Niewielka namiastka spokoju,
Maleńka,
Prywatna,
Z nikim jej nie dzielisz,
Bo jest strasznie ważna,
I jeśli choć troszkę,
Zostanie zniszczony,
To ślad na twej duszy,
Będzie wypalony,
I długo się zrasta,
I blizna zostaje,
Lecz bardzo trudno,
Trwałe ślady zostawić na niej.
Czemu dobrzy przyjaciele,
Muszą znaczyć aż tak wiele?
Czemu obojętność boli?
Brać kobietę do niewoli?
Czemu całe moje życie,
Radość znika gdzieś o świcie?
Czy ją znajdę raz na zawsze?
Dojrzę szczęście? Dobrze patrzę?
Czy kobieta to jest ogień?
Zniszczy wszystko biorąc w dłonie?
Czy odejdzie gdy się spalę?
Czy ogrzeją kłótnie, żale?
Czy ktoś zdradzi odpowiedzi?
Czy ktoś wie co we mnie siedzi?
Czy jest sens w ogóle pytać?
Czy odpowiedź przyzwoita?
Czy mnie śledzą jakieś cienie?
Czy pytając kogoś zmienię?

czwartek, 4 marca 2010

Wszystkie ideały,

Wierzymy w nie szczerze,

Czy cosik są warte,

Czy ktoś je dostrzeże,

A może są prochem,

I tym marnym pyłem,

Czy warto marnować,

Na nie wogle siłę,

Może lepiej przestać,

I nie wierzyć szczerze,

Żyć momentem, chwilą,

Ich nikt nie zabierze,

Czy olewać innych,

Myśląc wciąż o sobie,

Po co zbierać rany,

Niech mi ktoś odpowie.

Po tych kilku latach zostały wspomnienia,

Odszedł z mego życia,

Nie mam przyjaciela,

Dał mi bardzo wiele,

I żałuję skrycie,

Że teraz bez niego,

Toczy się me życie,

Po trosze kształtował,

Moją osobowość,

To kim teraz jestem,

Zawdzięczam rozmowom,

I tym kilku rzeczom,

Które mi pokazał,

Dziękuje Ci za to,

Zapamiętam,

Spadam.

Czym jest honor?

Czy to wierność?

Czy to od czegoś zależność?

Czy to wiara w ideały?

Czy chęć dążenia do chwały?

Czy jest dobry?

Czy zły może?

Czy on w życiu pomóc może?

Czy tylko przynosi szkody?

Chcę poznać wszystkie powody.

Skrzydła symbol wolności,

Znak nowej nadziei,

Czynią z nas potwory,

Inność ludzi dzieli,

Postacie aniołów,

Wszyscy podziwiają,

Lecz będąc wciąż ludźmi,

Normalność kochają,

Więc to czego pragną,

Samotne anioły,

To stać się człowiekiem,

Gdzieś się zadomowić,

Historia przyjaźni,

Wielkich wojowników,

Choć lata tworzona,

Teraz jest w zaniku,

Genesis odchodził,

By posiąść potęgę,

Angeal zgubił honor,

Gdzieś w drodze przez mękę,

Sephiroth’a losy,

Kiedyś też poznacie,

Trzej bohaterowie,

Są sami, przyznacie.

Przyjaźń jest złudzeniem,

Krótką miłą chwilą,

Lecz gdy coś się zmienia,

Jej jakby nie było,

Gdy się zmienia czasem,

Twoje otoczenie,

Ona wnet odchodzi,

Zostawia wspomnienie,

I gdy czasem myślisz,

Czemu tak odeszła,

Przypominasz sobie,

Żeś się nie pożegnał,

I chociaż czas mija,

Niby leczy rany,

To smutek zostaje,

Napada falami,

Czasem chcesz ponownie,

Znaleźć starą przyjaźń,

Niestety przeważnie,

Głową mur rozbijasz,

Wtedy szukasz nowej,

A gdy się udaje,

Boisz się wciąż tego,

Że ból Ci zadaje.