Płynąca,
Niosąca oczyszczenie,
Taka samotna, chociaż jedna z wielu,
Gdy wokół smutek, żal i przygnębienie,
Ona wyrusza, nieść pomoc, do celu,
Serce złamane ona opatruje,
Samotnej duszy ulży swą bliskością,
Brud z ciała zmyje tak choćby na chwilę,
I złość ukoi swą delikatnością,
Chociaż pojawia się gdy smutek wokół,
To niesie radość w sobie i nadzieję,
Gdy nikt Ci inny już nie pozostanie,
Ona spokojem,
Ciszą,
Ukojeniem.
czwartek, 31 stycznia 2013
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Dla Ciebie leczę swoją paranoję,
Zwiedzam pokoje jeszcze mi nie znane,
Szukając światła w kompletnych ciemnościach,
Co rusz upadam, wpadając na ścianę,
Wstaję, upadam i wstaje raz jeszcze,
Uczę się patrzeć, dostrzegać gdzie jesteś,
Nieraz niechcący, wciąż patrząc pod nogi,
Nie zauważam że śpiewasz jak słowik,
Zły wtedy chodzę, a zło zaraz za mną,
Ono wpierdala mnie po głowę w bagno,
Wtedy raz jeszcze potrzeba Twych oczu,
Bym szedł środkiem drogi, nie stał na uboczu,
Ty jesteś mi siłą i jesteś mi wiarą,
Że coś lepszego mnie czeka za chwilę,
Gdy w kolejnym bagnie pogrążon po łokcie,
Uśmiechnij się z brzegu, bym poczuł że żyję.
Zwiedzam pokoje jeszcze mi nie znane,
Szukając światła w kompletnych ciemnościach,
Co rusz upadam, wpadając na ścianę,
Wstaję, upadam i wstaje raz jeszcze,
Uczę się patrzeć, dostrzegać gdzie jesteś,
Nieraz niechcący, wciąż patrząc pod nogi,
Nie zauważam że śpiewasz jak słowik,
Zły wtedy chodzę, a zło zaraz za mną,
Ono wpierdala mnie po głowę w bagno,
Wtedy raz jeszcze potrzeba Twych oczu,
Bym szedł środkiem drogi, nie stał na uboczu,
Ty jesteś mi siłą i jesteś mi wiarą,
Że coś lepszego mnie czeka za chwilę,
Gdy w kolejnym bagnie pogrążon po łokcie,
Uśmiechnij się z brzegu, bym poczuł że żyję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)