Wokół śnieg biały prószy,
Lśnią na ziemi płatki,
Na ulicach, na polach,
Cieszą się z niego dziatki,
Dumnie stojące bałwany,
W rękach rózgi trzymają,
A schowani gdzieś malcy,
Śniegiem ich obrzucają,
Starsi zebrani w grupy,
Toczą na śnieżki wojny,
Dołączył się do nich dziadek,
Na co dzień bardzo spokojny,
Wspomina miotając kulki,
Czasy swojej młodości,
Gdy bawił się godzinami,
Od mrozu nie bolały kości,
Po chwili idzie do domu,
Ogrzać się przy kominku,
Tymczasem kto inny przeklina,
Idąc przez zaspy do szynku,
Zostawiam miasto za sobą,
I idę raźno w góry,
Będę radosny jak dziecko,
A nie jak dorośli ponury.
czwartek, 6 stycznia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz